Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Orkiestra kończy z werblami, sąd odchodzi w milczeniu

niedziela, 17 stycznia 2010 0:08

Doborowa ekipa toruńskich lobbystów oraz jeden były redaktor zawitała w gościnnych progach gabinetu Ministra Obrony Narodowej Bogdana Klicha. Najbardziej toruńscy z toruńskich senatorowie Jan Wyrowiński i Michał Wojtczak, marszałek wszystkich bydgoszczan Piotr Całbecki, lewa ręka prezydenta Torunia Michała Zaleskiego Zbigniew Fiderewicz oraz poseł „pracujmy dla dobra aglomeracji toruńsko-bydgoskiej" Tomasz Lenz w towarzystwie (zabłądził?) europosła Zwiefki domagali się w Warszawie, aby pozostawić przy życiu toruńską orkiestrę wojskową. Osobiście nic do orkiestry nie mam, niech sobie panowie w puzony dmuchają ile chcą nawet na wojskowych etatach. Ale nie podoba mi się, że w sprawie grajków silna druzyna jedzie do ministra lobbować, a w sprawie likwidacji sądu garnizonowego w Bydgoszczy taki marszałek nawet listu nie wysłał, o tym, żeby fatygował się do stolicy nie wspomnę. A skoro już byli u Klicha, to ciężko im było zapytać o sąd? Może zapomnieli, może nie chcieli? Politykierów z miasta T jeszcze rozumiem, ale żeby Zwiefka się nawet o tym nie zająknął? Wstyd po prostu.

Ciekawe są przy tej okazji dwie sprawy. Jedna, o której szczegółowo napiszę w innym miejscu to to, że zamiast wojskowej orkiestry ma się pojawić w Toruniu jednostka NATO. Taką obietnicę wywieźli z Warszawy torunianie. I fajnie. Ale pamiętam, że również bydgoszczanom minister obiecywał jednostkę NATO za likwidowany sąd garnizonowy. Nie jestem specem od wojskowości, ale czy nagle w regionie miałyby się pojawić dwie jednostki NATO? A może, to ta sama jednostka, tyle, że już nie w Bydgoszczy znajdzie swoją lokalizację, ale bardziej na wschód od miasta jakby?

I sprawa druga. Likwidację sądu Wojskowego Sądu Garnizonowego zaopiniować musiała Krajowa Rada Sądownictwa. Jej wpływowym członkiem jest torunianin...Marian Filar. Cóż, poczekać trzeba na sprawozdanie z tego posiedzenia, a wtedy wszystko się wyjaśni.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Na te pytania odpowiedź brzmi "tak"

czwartek, 07 stycznia 2010 22:26
Dawno mnie nie było, bo święta, Nowy Rok i choroby, to dostateczny powód do tego, by na chwilę odejść ze swojego naturalnego środowiska życia - Internetu, do reala. A w realu interesująco, walka klas się zaostrza, w końcu rok wyborczy. Czekam na smakowite kąski, jakimi uraczą nas politycy, rzucając przedwyborcze hasła. Ale tym razem, trzeba te hasła chwycić i konsekwentnie z nich rozliczać. Najlepiej jeszcze przed wyborami. Pytania muszą być proste, konkretne, najlepiej z odpowiedzią "tak" lub "nie", bo po co komplikować świat. Te pytania widzę następująco.

1. Czy uważa Pan/Pani, że marszałek województwa powinien być bydgoszczaninem?
2. Czy uważa Pan/Pani, że stolica przyszłej metropolii, jej prezydent (czy jak go tam zwał) oraz siedziba kolegium powinna być w Bydgoszczy?
3. Czy uważa Pan/Pani, że dzielenie ministerialnych/unijnych/każdych innych pieniędzy w województwie powinno odbywać się na zasadzie parytetu stworzonego na podstawie liczby mieszkańców?

Każda odpowiedź "nie" dyskwalifikuje kandydata. Trzy odpowiedzi "tak" dają szanse na poparcie. Ale ważne jest pytanie 4

4. Czy każde inne rozwiązanie spotka się z Pana/Pani bezwględnym sprzeciwem?

Bardziej radykalni, do których ja przeciez nie należę, mogliby zapytać jeszcze:

5. Czy uważa Pan/Pani, że wobec niedotrzymywania umów i łamania obietnic przez toruńskich polityków i samorządowców Urząd Marszałkowski oraz marszałek powinni znaleźć swoją siedzibę w Bydgoszczy. Odpowiedź "tak" nikogo nie obrazi.

Mam szczerą nadzieję, że przed wyborami ktoś te pytania zada, a po wyborach będzie pilnował, czy odpowiedzi są zgodne z czynami.

Nie ma co czekać, nie ma się co łudzić, że będzie lepiej. Tylko ostatni przykład - wywalenia z roboty bydgoskich dyrektorów w Zakładzie Linii Kolejowych pokazuje, że trzeba działać szybko i zdecydowanie.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Biuro oddane bez walki

wtorek, 08 grudnia 2009 19:38
Zupełnie bez echa wśród bydgoszczan przetoczyła się informacja o tym, że kiepsko staraliśmy się o siedzibę drugiego (duże kraje UE mają prawo do dwóch) biura informacyjnego Parlamentu Europejskiego. Cóż, właściwie się nie staraliśmy, bo wniosek - choć ratuszowi twierdzą, że wysłali, wcale do biura PE nie dotarł. Ktoś kłamie - albo ludzie Buzka, którzy twierdzą, że nigdy takiego wniosku na oczy nie widzieli, a o Bydgoszczy w kontekście siedziby drugiego biura pierwsze słyszą, albo kłamią ratuszowi, którzy tworzą pozory, że coś w tej sprawie zrobili. Ale powiedzmy sobie otwarcie, palcem nie kiwnęli i może dobrze, że naszej aplikacji nie wysłali, bo w kontekście niemal dwuletnich starań Krakowa o to biuro, tylko byśmy się takim pisanym na kolanie wnioskiem zbłaźnili.

komentarze (0) | dodaj komentarz

Nieładny zapaszek nad spalarnią

środa, 04 listopada 2009 23:00
Niezwykle zaangażowany, także emocjonalnie, w powstanie w Bydgoszczy spalarni odpadów komunalnych wicedyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Janusz Bordewicz spełnił swoją misję. Jak donosi na swojej witrynie Radio PiK "złożono wniosek o dofinansowanie tej inwestycji ze środków unijnych. Chodzi o niemałe pieniądze, bo wsparcie może wynieść nawet 360 milionów złotych. Spalarnia, która ma zostać wybudowana na terenie Parku Przemysłowego w Bydgoszczy jest pierwszą tego typu inwestycją w Polsce starającą się o dofinansowanie - mówi Janusz Bordewicz, zastępca dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska w Urzędzie Miasta w Bydgoszczy".
Najciekawsze zostawia jednak na koniec. "Janusz Bordewicz niebawem przestanie być zastępcą dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. Stanie na czele zespołu, który zajmie się pracami związanymi z budową bydgosko-toruńskiej spalarni."
Czy ja dobrze rozumiem, że główny promotor tej inwestycji w ratuszu właśnie odchodzi z niego, by kroić lepszą kapuchę na czele tegoż "zespołu"? A może źle rozumiem, może to będzie fucha w ramach pracy w urzędzie?

komentarze (0) | dodaj komentarz

Senne konsultacje

niedziela, 01 listopada 2009 22:22
Chcąc nie chcąc wybrałem się do Torunia na tzw. konsultacje społeczne w sprawie Krajowej Strategii Rozwoju Regionalnego. Już na wstępie zaznaczam, że ze "społecznymi" nie miały wiele wspólnego, bo zjechali na nie głównie urzędnicy, politycy i samorządowcy. Czynnika "ludzkiego" nie dostrzegłem. Konsultacje wyglądały tak, że przez godzinę wiceminister Pawłowski (minister Bieńkowska zdezerterowała z trudnego, konfliktowego terenu, gdyby była facetem napisałbym, że to nie jest zbyt honorowo, ale kobiecie daruję) czytał swoją prezentację o KSRR. Wiele z tego nie zrozumiałem. Ktoś powie - boś głupi, ja powiem - bo to bzdety straszliwe, jakieś górnolotne sformułowania, owinięte w bawełnę administracyjnego bełkotu i okraszone unijną  frazeologią. Potem, przez jakiś kwadrans marszałek Całbecki nie kryl zachwytu nad tym, co słyszał. Potem nastąpiła przerwa na kawę, która zdecydowanie ożywiła towarzystwo. Oczywiście to, które pierwsze starcie przetrzymało. Taka wójt Białych Błot na ten przykład ewakuowała się po jakichś 45-minutach. Niewiele dłużej (ale jednak do przerwy) wytrzymali starosta bydgoski Krasowski, prezydent Torunia Michał Zaleski i wielu innych. Prawdziwym twardzielem okazał się wiceprezydent Bydgoszczy Grygorewicz Bolesław, który dotrwał do 2 części, w której czynniki społeczne miały zadawać pytania ministrowi. Wiele ich nie zadano, bo czas leciał, a obiad dla ministra stygł coraz bardziej. A więc (nielicznie już) zgromadzeni podzielili się swoimi obawami, które w sumie z projektem (prawie 200 stron) wiele wspólnego nie miały, ale w końcu kto i jak często ma okazję wywoływać do tablicy ministra? Więc jak jest, to można się trochę polansować:-)

Generalnie zebrane towarzystwo zebrało się tylko dlatego, że zaproszenia rozsyłał marszałek i nie wypadało odmówić. Tych, którzy wiedzieli o czym w ogóle mowa, było niewielu. Część samorządowców sobie drzemała, częśc opowiadała kawały, jeszcze inni komentowali wygląd innych (dostało się pani wój Białych Błot, oj dostało:-). Ogólnie - nuda, panie. Jesli nie byliście - nic nie straciliście.

komentarze (0) | dodaj komentarz

wtorek, 9 lutego 2010

Licznik odwiedzin: 39617

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728

O mnie

Nie mogę już patrzeć spokojnie, jak moje miasto zostaje w startowych blokach, gdy inni biegną do przodu. Nie mogę patrzeć jak mierni urzędnicy niszczą zapał ludzi i nie mogę patrzeć na zawiść sąsiadów, którzy robią wszystko, żeby nam sie nie udało...Można rzec, jestem bydgoskim Talibem, dla mojego miasta jestem w stanie zrobić wszystko...

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 10.12.2009 20:27:29
  • autor: Magnum
  • treść: Cieszę się że jesteś...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Historia

Lokalne

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: